Bóg stworzył nieprzyjaciół, żeby wojenny człowiek miał na kim łupy brać. Cóż z łupów, kiedy świętując zwycięstwo towarzystwo popiło gorzałki i posnęło bez podziękowania Najwyższemu za wiktorię. Następnego dnia drogę zagrodziły zasieki wroga. Udało się przebić do domu, ale wozy z łupami nie przeszły i poszło je porzucić, aby głowy na obcej ziemi nie położyć.